Celem lotu do Warszawy z poprzedniego wpisu była przesiadka na pierwszy, inauguracyjny kurs naszego narodowego przewoźnika do Tokio. Mając parę godzin w zanadrzu, odwiedziliśmy LOT Business Polonez Lounge, który obecnie jest prowadzony przez LOT właśnie.
Zanim jednak udaliśmy się sprawdzić salonik, odebraliśmy w Warszawie bagaże i udaliśmy się do check-inu. Dla pasażerów klasy biznes oraz posiadaczy statusu Star Alliance Gold oraz HON Circle wydzielone jest osobne stanowisko. Jest na tyle duże, że udało nam się odprawić bez chwili czekania.
Także kontrola bezpieczeństwa posiada swój osobny Gold Track, gdzie analogicznie, powyżsi pasażerowie mogą przejść bez większej kolejki. W naszym przypadku nie było nikogo, także kontrola przebiegła błyskawicznie.
Po jej przejściu LOT Business Polonez Lounge znajduje się jakieś 3 minuty spaceru na pierwszym piętrze. Z racji debiutanckiego lotu, nie brakowało niespodzianek.
Już na wejściu znajdowała się japońska kaligrafia, a w środku na gości czekał poczęstunek w postaci wina śliwkowego.
Do saloniku wstęp mają pasażerowie klasy biznes oraz wszyscy ‚statusowi’ posiadacze kart Star Alliance, czyli FTL, SEN oraz HON.
Lounge rozpościera się na przeciwko recepcji. Po lewej stronie znajduje się całkiem sporo stolików oraz rozmaitych foteli. Na ściankach łączących poszczególne segmenty salonu znajdują się książki oraz prasa oddane do dyspozycji gości.
Po prawej stronie przygotowano dwa stanowiska z przekąskami oraz piciem. W godzinach porannych dostępne jest śniadanie – pieczywo, sery i wędliny, jogurty, płatki – całkiem przyzwoity wybór. Do picia poza kawą i herbatą także sporo soków i napojów gazowanych oraz alkoholi.
W środku znaleźć można także małe centrum biznesowe ze stoiskami komputerowymi, a na końcu prysznice. Te są, z przykrością to stwierdzam, najgorszymi jakie widziałem w jakimkolwiek saloniku – strasznie małe (nie ma szans otworzyć walizki i przebrać się w środku) i z często nie działającym zamkiem od drzwi. O ręczniki trzeba poprosić w recepcji, ale ostatnio dwa razy miałem pecha – raz nie było wcale, raz dostałem 5 ręczników… do twarzy o wymiarach 20 na 20 centymetrów. Wycieranie się nimi po kąpieli to kapitalne przeżycie.
Tym razem z okazji lotu inauguracyjnego do Tokio przygotowano także specjalne stoisko z japońskimi przekąskami oraz alkoholami i zieloną herbatą.
W środku saloniku znajduje się drugi salon – Elite Lounge – przeznaczony dla posiadaczy statusów SEN i HON (i wszystkich innych Star Alliance Gold) oraz podróżujących w klasie biznes na trasach długodystansowych LOTu.
Ta część jest znacznie mniejsza, ale i znacznie bardziej ustronna. W środku także znajduje się recepcja, a zaraz obok niej po lewej stronie barek z jeszcze lepszym wyborem alkoholi oraz jedzenia. Kucharze na bieżąco przygotowują jedzenie i bez przerwy dostępnych jest około 6-8 ciepłych dań. Do tego najczęściej bardzo smacznych.
Do konsumpcji przeznaczony jest mały barek i niewielka sala z fotelami. Za nią znajduje się kilka komputerów do pracy i toaleta, a na końcu 4 wygodne fotele z podnóżkami, gdzie można się swobodnie zdrzemnąć.
PODSUMOWANIE
Polonez Lounge to jeden z częściej odwiedzanych przeze mnie saloników lotniskowych i poza prysznicem stanowi zawsze doskonałe miejsce do relaksu. Jedzenie jest smaczne, zawsze jest co poczytać, WiFi śmiga aż miło i każdy znajdzie odpowiedni dla siebie typ fotela. Kilkugodzinna przesiadka w stolicy nie stanowi problemu, a rozpoczynając podróż z Warszawy można spokojnie przybyć 30 minut wcześniej, aby zjeść całkiem smaczne śniadanie, lunch czy przekąskę.
